piątek, 14 maja 2010
Matka wybiera...krem
*Matka, po raz kolejny patrząc w lustro poczuła niesmak, mieszaninę goryczy z kwaśną frustracją. Wymyśliła w swojej naiwności, że tym razem, że w tym przypadku reklamy nie kłamią i wszelkie jej niedoskonałości rozwiąże zakup odpowiedniego kremu. Taa, pogoda też się poprawi** W sklepie, już na rogu pierwszego regału Matka ujrzała bląd zjawisko w firmowym fartuszku. Gdy owo zjawisko chamsko odpowiedziało innej klientce Matka zmieniła zdanie o owej, a zjawiskowość skojarzyła się z wyfiokowaną larwą. Wyfiokowana larwa odezwała się raz jeszcze, tonem niegrzecznym, pełnym oburzenia i pretensji wprost z kultowego "Misia" "gdzie mi tu z włosami! Ja tu mięso sprzedaję" Matka - sfrustrowana swoim wyglądem, ulała nieco jadu na wyfiokowaną, twierdząc grzecznie acz stanowczo że można grzeczniej odpowiadać... No i zaczęło się...Wyfiokowana, robiła pełne pretensji miny i wywijała oczyskami wyburkując opinię że "jakie pytanie, taka odpowiedź" i Matka, jak to Matka tonem moralizatorskim raczyła stwierdzić że "taki ton i takie wywracanie oczyma na pewno grzeczne nie jest i że skoro obie dostrzegłyśmy w niej agresję to pewnie coś w tym jest" Wyfiokowanej było mało. Wyburczała coś na Matkę..A Matka rozjuszona tym wywracaniem oczu (i swoim wyglądem) głośno, dobitnie i bynajmniej nie przyjaźnie spytała "może lepiej zdejmie pani to wdzianko i przestanie psuć wizerunek firmy? A jeśli chce walki z klientem to proszę, ja się mogę poskarżyć gdzie trzeba (o psucie zepsutego humoru?, zgłupiałam chyba) Wyfiokowana zniknęła, raczyła się rozpłynąć w powietrzu. I Matka z podniesionym ciśnieniem stanęła przed okazałą kolekcją kremów przeciwzmarszczkowych, odmładzających, rewitalizujących etc. Wyłapując jednym uchem szepty aprobaty dla przeprowadzonej akcji, starała się oczyma i rozumem ogarnąć jakże bogaty asortyment. I tak - skojarzyła Matka że przeciwzmarszczkowy to nie to samo co rewitalizujący i zupełnie nie to samo co odmładzający! Czym różnią się kremy ? Ceną i kolorem pudełka. Prócz tego każdy jest :innowacyjny, jest najnowszym szczytem osiągnięć naukowców, każdy ma bogatą formułę i działa jak żaden inny! Po 20 minutach Matka wybrała taki rewelacyjny i rewolucyjny krem. Po godzinie ma mieć nawilżoną i wygładzoną skórę, a po tygodniu to już miss zostanie (chyba że nie) W ramach testów (nie na zwierzętach) Matka posmarowała skórę wokół jednego oka i czeka... za 45minut napisze czy z jednej strony wygląda lepiej...albo z drugiej gorzej. Taki kurwa test konsumencki. *Matka- tak, mocno się zdefiniowałam, tak o sobie pisać łatwiej. Mój blog, moja decyzja. **Tu można się spierać czy lepszy deszcz przy którym Matka traci wolę życia i poczucie humoru, czy lepsze słońce przy którym fruwają cosie i cośtamy w powietrzu a jej potomek choruje jak szalony...
wtorek, 06 kwietnia 2010
sobie a muzom
Wyniki badań krwi nie wskazują ani nowotworu, ani poważnej wymagającej leczenia szpitalnego infekcji. Wyniki USG nie zmienią tego ?!
Już to widzę...
Już widzę, oczami wyobraźni jak ojciec z synem zajeżdża do przychodni na 7/30. Już widzę jak sprawnie rejestruje dziecko w dwóch miejscach na raz lawirując pomiędzy kolejkami. Już widzę, jak orientuje się w skierowaniach, kartach i wprost z pod okna rejestracji przez gęsty tłum przebija się do gabinetu numer 7. Widzę jak bierze potomka na kolana i pomaga w pobraniu...i potomek pewnie by nie płakał... Oczami wyobraźni popatrzeć sobie można, ale załatwić wszytko sama musi Matka.
środa, 17 marca 2010
Dusiołek
KP. Matka śpi snem sprawiedliwej.Bez względu na to czy się należy. Nagle COŚ ciężkiego osiada na klatce piersiowej. Matka z trudem łapie powietrze. Kleszcze lęku zaciskają się. Ciężar CZEGOŚ wzrasta, resztki powietrza wyciska z płuc. Panika. Przez załzawione, na wpół otwarte oczy Matka widzi nad sobą COŚ, jakąś rozczochraną głowę, nienaturalnie dużą...mózg pozbawiony tlenu interpretuje zjawę jako zagrożenie życia, nakazuje samoobronę. Macha rękami,nieco niezgrabnie i odpędza zjawę. Wciąga powietrze do płuc, mózg zaczyna pracować na jawie. Powoli obraz CZEGOŚ staje się bliski... Obok, wtulony w ścianę płacze POTWÓR, "nikt mnie nie lubiiii" Po poskromieniu potwory okazują się być małe, przerażone i nie groźne. O ile człowiek poskromi nim zaduszą ciemną nocą. W roli Matki - Matka W roli Dusiołka - ludzki produkt jej łona
wtorek, 16 marca 2010
że co? że niby jej nie spalę ?
Że co? Że niby jej nie spalę? Nie zniszczę ? Ależ owszem, włożę całe serce w proces destrukcyjny. Rytualnie spalę ją i utopię. I widzów zaproszę! Najpierw ją zrobię. A potem zniszczę, zniszczę symbol, w paszczę żywiołów wrzucę. Woda i ogień. Oczyszczenie, odrodzenie... Śmierć i życie. Koniec i początek. Życie, nadzieja... A zgliszcza odejdą, odpłyną... Niech stanie się wiosna! |
Zakładki:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||